Bądź uczciwy z własną Jaźnią
Być może w czyśćcu ujrzymy nasze twarze i usłyszymy swe głosy takimi, jakie są w rzeczywistości.
- C.S. Lewis Reflections on the Psalms
Nasze wysiłki, by uzyskać psychiczno-duchową integrację, mogę przynieść sukces tylko wtedy, gdy podejmiemy je uczciwie i odważnie. Uczciwość polega na chęci widzenia rzeczy takimi jakimi są naprawdę, a nie według naszych życzeń. Odwaga jest gotowością zaakceptowania tego co widzimy. W czasie swej praktyki odkryłem, że uczciwe i odważne zachowanie jest dla większości ludzi bardzo trudne. Zwyczaje i konwenanse naszego społeczeństwa, pragnienie nie urażania uczyć innych, pragnienie bycia akceptowanym, i nieświadoma chęć widzenia rzeczy lepszymi lub gorszymi niż są naprawdę; wszystko to sprzysięga się, by uczynić człowieka lękliwym i nieuczciwym.
Ludzie decydują się na nieuczciwość w życiu z wielu powodów. Czasem nieuczciwość jest wyborem najłatwiejszym - szczególnie w sytuacji zagrażającej temu, z czym człowiek wiąże swoje bezpieczeństwo lub dobrobyt. W takim przypadku świadomość, by zachować aktualny stan rzeczy, decyduje, że mądrzej jest być nieuczciwym. Częściej jednak ludzie są nieuczciwi w stosunku do siebie i innych, by uniknąć doświadczenia energii, z którą nie potrafią sobie poradzić. Choć obiektywnie dobrze jest mieć więcej energii, bo jest ona podstawowym elementem zdrowia fizycznego, dobrych stosunków z innymi i doświadczenia bezwarunkowej radości, to jednak wielu ludzi sądzi, że nadmiar zdrowia i radości może zagrozić ich życiu, pracy i całemu układowi związków z innymi ludźmi. Warunki życia człowieka, jakość jego związków z innymi, siła osobowości, praca i zdrowie są określone przez jego poziom energetyczny i zdolność do swobodnego promieniowania energii. To, jak układa się życie człowieka zależy od przyjętych przez niego racjonalnych uzasadnień dla samoograniczenia przepływu własnej energii. Zmieniając poziom energii i zasięg jej promieniowania człowiek zmienia swój stosunek do świata. (Sytuacja zewnętrzna człowieka zawsze odzwierciedla jego stan wewnętrzny). Każde podniesienie poziomu własnej energii, jak powiedział Tagore, może być zagrożeniem dla osoby, która „buduje zawsze wokół siebie mur". Z tego względu większość ludzi, mając dokonać wyboru między uczciwością i większą ilością energii a nieuczciwością i status quo, decyduje się na to co jest.
Większość ludzi wybiera nieuczciwość, w szczególności emocjonalną, żeby zablokować przepływ energii niechcianych emocji przez system energii subtelnej. Jednak jeśli człowiek okłamuje siebie lub innych, że nie odczuwa czegoś, by w ten sposób uniknąć jakiegoś uczucia, to blokuje przepływ energii, a w tym samym zaburza swe związki z innymi ludźmi. Zaburzenia takie, zależnie od okoliczności, może być częściowe lub całkowite. Miejsce w subtelnym systemie energetycznym i odpowiadający mu obszar ciała fizycznego, gdzie tworzy się blok, zależą od tego, które częstości energii ulegają zablokowaniu. W efekcie. Gdy swobodne promieniowanie energii jest ograniczone, ludzie czują się mniej związani z innymi.
Stopień izolacji doświadczony przez obie strony zależy od energii zużywanej przez nieuczciwą osobę do ukrycia swych prawdziwych uczuć i od tego, jak skutecznie się ona maskuje. Maskować się można tylko częściowo, gdyż niewiele kłamstw jest rzeczywiście skutecznych. Przepływ energii podlega więc raczej pewnym ograniczeniom niż blokowaniu. Częściowo zablokowana energia będzie miała zaburzoną częstość, co z kolei wywoła zaburzenia związków. Poza tym, będąc nieuczciwym, człowiek nie tylko blokuje energię promieniującą na zewnątrz, lecz również ogranicza swobodny przepływ energii wewnątrz swego systemu energii subtelnej. Jeśli takie maskowanie trwa przez długi okres, to poziom prany w systemie energii subtelnej obniża się wydatnie.
Ograniczając przepływ prany i ukrywanie prawdy jest nie kończącym się zajęciem. Człowiek musi się tym ciągle zajmować i zużywa wiele energii, by być skutecznie nieuczciwym. Pomimo całej tej pracy bycie nieuczciwym nie daje żadnego zysku. Jedyne, co się dzięki tego osiąga, go to zaburzenie związków z innymi ludźmi, niepotrzebny ból i cierpienie.
Każda myśl i emocja jest wypromieniowaniem energii i wytworzonej przez podpole wewnątrz energetycznego pola własnego. Podstawową cechą energii jest ruch, energia nie jest statyczna. Myśli i emocje generowane przez mentalne i astralne (emocjonalne) pole własne promieniują we wszystkich kierunkach i są doświadczane przez mentalne i astralne ciała. Myśli i emocje są najpierw zlokalizowanym skupiskiem energii mentalnej i astralnej, lecz gdy zaistnieją, nie mogą być utrzymane w miejscu swojego utworzenia. Zgodnie ze prawdziwą naturą powszechnego pola i pól własnych mentalna i emocjonalna energia promieniuje jednakowo we wszystkich kierunkach w swym specyficznym zakresie drgań.
Promieniująca energia wytwarzana przez myśli i emocje, a nawet zwierzęcy magnetyzm; wpływa na znajdującą się w bezpośredniej bliskości osobę, która jest szczególnie podatna na emitowane częstotliwości. Gdy myśl lub emocja jest zogniskowana na konkretnej osobie, może oddziaływać na większą odległość. Promieniowanie energii mentalnej lub emocjonalnej, któremu wszyscy jesteśmy poddawani, jest naszym pożywieniem. Gdy jednak wpływa na nas pole energetyczne zdeformowane czyjąś emocjonalną lub mentalną nieuczciwością, nasz system energetyczny zostaje zakłócony i możemy cierpieć z powodu utraty energii i zaburzenia naszej możliwości swobodnego promieniowania.
Efekt wywierany przez myśli i emocje można porównać do fal wywoływanych przez kamień wrzucony do spokojnego jeziora: kamień uderza w jakimś miejscu i daje początek falom, które rozchodzą się jednakowo we wszystkich kierunkach, oddziałując na wszystkie obiekty wewnątrz ich środowiska lub pola. Wpływ na inne obiekty oznacza wywołanie w ich polach energetycznych podobnie odczuwanych wibracji, które w końcu zanikają w innych falach w środowisku. Amplituda fal zależy od wielkości kamienia i siły, z jaką został rzucony.
W ten sam sposób wpływ, który ktoś wywiera na innych, jest określoną mocą i jakością myśli i emocji nadawcy, oraz wrażliwością odbiorcy. Może to bardzo pomóc w wyjaśnieniu subtelnej dynamiki ludzkich związków, dynamika zaufania i jego braku, wyobcowania, przyjaźni i niechęci, czy też wpływu hipnotycznego, który niektórzy ludzie mogą wywierać na innych, nawet na duże grupy. Dalej, wyjaśnia to, dlaczego tak często zdarza się nam odczuwać sympatię lub niechęć do ludzi, z którymi nie mamy ścisłych związków ani wspólnych interesów.
Myśli i emocje uwięzione w zamkniętej przestrzeni, jak dom czy miejsce pracy, szczególnie silnie oddziałują na ludzi wchodzących do pomieszczenia. Myśli i emocje generowane przez jednostkę czy grupę w zamkniętej przestrzeni mogą w niej pozostawać, pochłonięte przez obiekty fizyczne. Wytworzona w ten sposób „atmosfera" pokoju może utrzymywać się długo, choć odczucia i myśli ludzi, którzy ją wytworzyli, zmieniły się.
Tak wytworzona „atmosfera" będzie wpływać na człowieka w sposób pozytywny lub negatywny, zależnie od swego charakteru. Wyjaśnia to nieoczekiwane zmiany nastroju niektórych ludzi, gdy przechodzą z jednego pomieszczenia do innego, lub gdy zmieniają swoje otoczenie. Zrozumienie tego, jak atmosfera pomieszczenia może wpływać na ludzi, jest ważne. Należy bowiem znać dynamikę energii zarówno w zdrowym środowisku, jak i zaburzonych przez nieuczciwość, by stać się biegłym w używaniu energii.
Atmosfera małego pomieszczenia jest na ogół łatwo wyczuwalna. Jest tak wielu starych, małych kapliczkach, gdzie nabożne uczucia tysięcy ludzi dosłownie naładowały emocjonalną i mentalną atmosferę pomieszczenia. Emocjonalna i mentalna atmosfera zamkniętej przestrzeni może sprawić, że pomieszczenie będzie wypełnione zdrową i odżywczą energią, lub też będzie niezdrowe i szkodliwe. Wszyscy podlegamy wpływom atmosfery emocjonalnej i mentalnej. Powinniśmy więc być bardzo ostrożni, zanim dobrowolnie poddamy się wpływom środowiska, które ma wyraźnie złą atmosferę i będzie miało ujemy wpływ na nasz system energetyczny i ogólne samopoczucie.
Opisane poniżej ćwiczenie ma pomóc ci bardziej świadomie wyczuwać atmosferę. Gdy spróbujesz je wykonać, przekonasz się, że jesteś bardzo wrażliwy na mentalną i emocjonalną atmosferę pomieszczenia, i poddajesz się jej bardziej, niż mógłbyś to sobie wyobrazić. Jest to ćwiczenie grupowe i najlepiej się udaje w grupie pięciu czy sześciu osób. Każda z nich będzie miała okazję odczuć raz lub dwa razy mentalną i emocjonalną atmosferę wytwarzaną przez grupę. Ćwiczenia najlepiej wykonywać w małym pomieszczeniu. Jeśli w grupie jest sześć osób, zacznijcie od przepisania każdej z nich liczby między jeden a sześć. W ten sposób określicie, w jakich kolejności będziecie wykonywać doświadczenie. Niech osoba z numerem jeden opuści pokuj jako pierwsza. Wychodzącą osobę będziemy nazywać „odbiorcą". Odbiorca musi pójść do pomieszczenia, w którym nie będzie mógł słyszeć, o czym mówią pozostałe osoby uczestniczące w eksperymencie. Gdy będzie na zewnątrz, powinien się zrelaksować z zamkniętymi oczami i pobudzić swą drugą uwagę.
Ludzie są szczególnie czuli na atmosferę, zwłaszcza gdy postrzegają świat przy pomocy drugiej uwagi. Gdy jedna z osób jest poza pokojem, reszta grupy powinna wybrać jakiś temat wywołujące silne uczucia i myśli u pozostałych. Przez około pięć minut powinniście zaangażować się w żywą dyskusję związaną z tym tematem. Spróbujcie wywołać we wszystkich jakieś dominujące uczucie jak radość, strach, czy logii, przyjaźń, miłość, śmierć, dzieciach, itd. W czasie dyskusji wszyscy uczestnicy powinni swobodnie wyrażać swoje uczucia i myśli. Spróbujcie trzymać się tematu przez pięć minut. Opinie wszystkich osób powinny być zgodne, by atmosfera pokoju została naładowana mocnymi, jasno określonymi uczuciami i poglądami dotyczącymi dyskutowanego tematu.
Po pięciu minutach jeden z grupy, wyznaczony w danej rundzie na prowadzącego, powinien zdecydowanie przerwać rozmowę i sprowadzić brakującego członka grupy. Gdy tylko odbiorca wejdzie do pokoju, niech bez zwłoki opowie grupie o zmianach, które wyczuwa.
Na poziomie mentalnym odbiorca może wyczuć, jak przez niego umysł przepływają myśli, które ciągle jeszcze krążą po pokoju. Myśli które mogą pojawić się w formacie słów lub obrazów. Na Poziomie emocjonalnym może odczuć nastrój lub uczucia dominujące w grupie; albo emocje osoby dominującej w grupie. Może też po prostu odczuć niejasną atmosferę pobudzenia, ciepła, niepokoju czy depresji.
Jeśli odbiorca jest szczególnie czuły, może określić ogólny temat rozmowy i poglądy osób dominujących w grupie. Jego ciało fizyczne również zarejestruje zmiany w atmosferze. Niepokój będzie często doświadczany jako napięcie w różnych częściach ciała odbiorcy. Ciało może ulec fizycznemu pobudzeniu, a nawet nagłemu zmęczeniu czy letargowi. Mogę wystąpić dosłownie tysiące różnych odczuć, które może zarejestrować ciało fizyczne odbiorcy. Osoba bez treningu przeoczy wiele subtelnych wibracji, gdyż są one wyczuwalne na ledwie uświadamianym poziomie. Jednak każdy łatwo rozpozna dominujące w grupie odczucia. Odbiorca, po wejściu do pokoju, musi po prostu zwracać uwagę na zmiany odczuwane fizycznie, emocjonalnie i mentalnie.
Gdy odbiorca i grupa omówią ćwiczenie, możecie kontynuować doświadczenie wysyłając na zewnątrz następna osobę i dyskutując nowy temat. Podejmując go rozproszycie starą atmosferę. Powtórzcie ćwiczenie tyle razy, żeby każde z was miało szansę być odbiorcą choć jeden raz.
Zanim będziemy mogli całkowicie zrozumieć wagę uczciwości w stosunkach międzyludzkich, musimy mieć jej roboczą definicję. Lengenscheidt definiuje uczciwość jako „bycie godnym zaufania; brak prawdopodobieństwa kłamstwa lub oszustwa.. nie ukrywanie faktów.."
Nie będę dyskutować z tą definicją, ale chciałbym pójść krok dalej i dodać, że uczciwość jest całkowitym, nieocenzurowanym wyrażaniem złożonej natury człowieka w każdej sytuacji i na wszystkich poziomach przyczynowych w stosunku do każdego, z kim pozostaje on w jakimś związku. Przy takiej definicji widać wyraźnie, że społeczeństwo nauczyło się, iż normalne relacje między ludźmi byłyby niemożliwe, gdyby każdy był uczciwy na wszystkich poziomach i przez cały czas.
Hipoteza, z której wynika racjonalne uzasadnienie nieuczciwości, zakłada, że jesteśmy w sposób wrodzony niedoskonali, nasze motywy są nieczyste, a nasze rzeczywiste uczucia i myśli są dostatecznie dobre i muszę zostać poprawione. Nasuwa się wniosek, że jesteśmy ułomni, że odmiennie do innych gatunków, nie pasujemy do ekologii naszej planety, i dlatego musimy czynić poprawki do niedoskonałego działa rąb Boskich.
Jak wiemy, w społeczeństwie, które w to uwierzyło, został poważnie zahamowany rozwój człowieka. Wiata we własną ułomność spowodowała załamanie uczciwości i ufności, a zwłaszcza zaufania do samego siebie. Oczywiście, istnieją w społeczeństwie ludzie, którzy zaklinają się, że ufają komuś lub czemuś, ale nie o taką ufność mi chodzi.
Ufność, o której mówię, jest ufnością dziecka, wynikająca z wrodzonego poczucia bezpieczeństwa. Jest to zaufanie, które jest nie tylko świadome, lecz również nieświadome. Jest to zaufanie, które tkwi w każdej myśli, emocji i działaniu. Gdy nie ma zaufania do siebie i świata, nie może być również wrodzonej uczciwości, gdyż uczciwe wyrażanie siebie wymaga zaufania do samego siebie.
Człowiek który nie ufa, nie będzie mógł osiągnąć swojego celu - pełni i bezwarunkowej radości. Poza tym taki człowiek musi stale tłumić uwięzione w nim uczucia pustki i rozpaczy tak, by nie wydostały się one na powierzchnię. W konsekwencji blokuje on swoją energię uniemożliwiając jej swobodne promieniowanie i przejawianie się JESTEM.
W swoim zachowaniu, zamiast kierować się JESTEM, człowiek taki musi użyć czegoś zastępczego - systemu swoich przekonań. Przekonania te nie są niczym innym jak substytutem intuicyjnego przewodnictwa JESTEM. System przekonań tworzy się na skutek oddziaływań między pragnieniami i obawami. Więzi on związek jaźni na dobre i złe. Zwraca na to uwagę wielki filozof francuski Rousseau, pisząc „Człowiek rodzi się wolnym, lecz wszędzie pozostaje w łańcuchach", a Jean de la Fontaine wtóruje ma mówiąc: „Jaki jest pożytek z dobrego życia, jeśli nie jesteś wolny?".
O zachowaniu zdecydowanej większości ludzi nie decyduje jednak JESTEM, promieniujące przez nieświadomość. Ta najpotężniejsza władza została przekazana świadomości, która działa zgodnie z regułami ustanowionymi przez system przekonań danej osoby.
Świadomość wykorzystuje ego do policyjnego nadzoru wewnętrznych poziomów rozumienia, i zadanie to wykonuje ze ślepym fanatyzmem. Utrzymuje człowieka w ryzach zmuszając go do przestrzegania reguł stanowiących podstawę systemy przekonań. Wykorzystuje lęk do zastraszenia i ból do karania. W tekiej sytuacji człowiek nie ma możliwości poddania w wątpliwość słuszności tych reguł. Po prostu żąda się od niego, by ich przestrzegał. Nie ma znaczenia, skąd się biorą. Nie jest również istotne, że na ogół są zwykłym nagromadzeniem starego bagażu: myśli i uczuć przyjętych od rodziny, szkoły i społeczeństwa. Nie ma również znaczenia, że nie odzwierciedlają najgłębszych aspiracji i potrzeb człowieka, że są wytworem strachu i pragnień, że nie wywodzą się z JESTEM, lecz są produktem niepewności wynikającej z braku zaufania do siebie. Jedynie, co jest naprawdę ważne, to fakt, że JESTEM pozostaje uwięzione, a świadomość znajduje się w bezpiecznej sytuacji.
Choć każdy człowiek stara się osłaniać innych, zachować dobre stosunki z ludźmi, tworząc sprawiedliwe i szczęśliwe społeczeństwo, to jednak metody, którymi usiłuje osiągnąć te cele po prostu nie działają, gdy żyje nieuczciwie. Co ważniejsze, stosowane metody sankcjonują niesprawiedliwość, izolację i ból, co widzimy wszędzie wokół siebie. Mimo wszystkich naszych wysiłków nie jesteśmy bliżsi osobistej i społecznej harmonii, niż nasi przodkowie w przeszłości. I w tych wysiłkach, by nie popaść w stan beznadziejności i rozpaczy, większość ludzi pokłada nadzieję w przyszłości, kiedy ktoś wreszcie opatrzy ich krwawiące rany. Lecz nadzieja na przyszłość jest częścią gry i również wynika z lęku.
„L’esperance et la crainte sont inseparables, et il n’y a point de crainte sans esperance, ni d’esperance sans crainte." (Nadzieja i strach są nierozłączne; nie można się bać bez nadziei i mieć nadzieje bez lęku.)
Nikogo kto badał ludzką naturę, nie dziwi fakt, że człowiek ograniczający swe nieświadome życie i naturalne przejawianie JESTEM musi ponieść ciężkie konsekwencje.
Unikanie wewnętrznego życia z powodu lęku, a także jego dziecko - nieuczciwość, są źródłem problemów jednostki i zakłóceń jej relacji ze społeczeństwem. Człowiek poszukuje na zewnątrz, w otaczającym go świecie, tego wszystkiego, co jest zablokowane i ograniczone wewnątrz jego, co nie może się swobodnie przejawiać i być doświadczone wewnątrz. Jeśli tego nie znajdzie na zewnątrz, będzie tworzyć sobie zastępcze, ułomne pragnienia i cele.
Pobłażanie sobie
Człowiek, zastępując ułomnymi pragnieniami i celami bezwarunkową radość oferowaną przez JESTEM, wpada w bezdenną głębię samopobłażania. Częściowo można za to winić instytucje społeczeństwa. Zamiast tworzyć ludzi opanowanych, doświadczających bezwarunkowej radości, społeczeństwo produkuje ludzi nieuczciwych i wystraszonych, którzy zawsze poszukują pociechy u lub czegoś poza sobą. Z tego powodu ludzie są zdezorientowani. Zasypuje ich grad konfliktów i ambiwalentnych uczuć. Większość ludzi straciła poczucie kierunku, nie wiedząc dokąd idą. Utracili drogę. Słuchają tylu głosów, że intuicyjny głos JESTEM stał się dla nich niema całkowicie niezrozumiały. Rzeczywiste cele zostały zastąpione nierzeczywistymi, potrzeby prawdziwe urojonymi, a realne pragnienia nierealnymi. I tak każda jednostka i rodzaj ludzki w całości w sposób szalony pędzą w przyszłość, poszukując pokoju i zaspokojenia, których nie mogą znaleźć, bo szukają ich na zewnątrz siebie.
Samopobłażanie jest alternatywą wybraną przez tych, którzy utracili dostęp JESTEM. Przyjmuje ono formy różnego typu zachowań nałogowych, od przejadania do nadmiernego zamartwiania się, poczucia ważności, arogancji i depresji, alkoholizmu, a nawet narkomani i samobójstw. Pobłażasz sobie gdy nie jesteś sobą. Do samopobłażania prowadzi ból wywołany poczuciem bycia fragmentarycznym, nie zintegrowanym. Praca dla uzyskania psychicznoduchowej integracji wywodzi się z uczciwości. Wybierając uczciwość człowiek może pamiętać siebie (swe nieświadome jaźnie), przypomnieć je sobie i zintegrować z świadomą jaźnią. Od tego miejsca praca energetyczna staje się łatwa. Staje się nieświadomą, harmonijną pracą ducha, duszy i ciała. Tao mówi: "... każdego dnia czyni się mniej w poszukiwaniu drogi (jaźni). Czyni się mniej i mniej, aż w końcu nie robi się nic. A gdy nie robi się nic, to i niczego nie ma do zrobienia..."
Poniższa historia ilustruje potrzebę bycia uczciwym w pracy nad psychiczno-duchową integracją.
Głośny sufi w Centralnej Azji egzaminował młodych ludzi, którzy chcieli zostać jego uczniami. Zapytał ich: - Czy jest wśród was ktoś, kto woli rozrywkę od nauki, kto chce spierać się a nie studiować, kto jest niecierpliwy, kto woli raczej brać niż dawać? Jeśli tak, to niech podniesie rękę. - Nikt się nie poruszył.
Bardzo dobrze, - powiedział nauczyciel - teraz pójdziemy zobaczyć innych uczniów, którzy są ze mną od trzech lat. Poprowadził kandydatów do sali medytacji, gdzie siedzieli jacyś ludzie w rzędzie. Zwrócił się do nich mówiąc:- Ci, którzy wolą zabawę od nauki, którzy wolą spierać się niż uczyć, którzy są niecierpliwi, i wolą raczej brać niż dawać, niech wstaną.
Cały rząd uczniów podniósł się na nogi. Mędrzec zwrócił się teraz do pierwszej grupy: - w swych oczach jesteście lepsi, niż moglibyście zostać po trzech latach pobytu tutaj. Wasza obecna próżność pomaga wam uważać się za bardziej wartościowych od tych uczniów, którzy przez trzy lata bezinteresownie poświęcili się pracy. Zastanówcie się dobrze, gdy wrócicie do domów, czy rzeczywiście chcecie uważać się za lepszych niż jesteście, gdybyście mieli zamiar w przyszłości przyjść tu ponownie.
Trzeba być odważnym, by wybrać uczciwość w obliczu strachu. I właśnie odwaga jest drugim warunkiem wstępnym do pracy nad uzyskaniem psychiczno-duchowej integracji. Mówiąc odwaga nie myślę tylko o odwadze fizycznej, czy heroiźmie, który widzimy w wyjątkowych warunkach lub zagrożeniach. Myślę o odwadze dnia codziennego, która nadaje jego życiu szlachetność, a ludziom moc samookreślania, niezależnie od tego jakimi chcieliby ich widzieć inni; mam na myśli odwagę, która dale człowiekowi zaufanie do siebie, tak że w każdej sytuacji może być uczciwy w stosunku do siebie. W ten sposób może rzyć swoim życiem, zgodnie z własną Karmą. Mówiąc odwaga mam na myśli odwagę w małych sprawach, która mówi „tak" swej jaźni , „tak" swemu życiu, która afirmuje życie.
Hermetyzm uczy nasz, że „wszystko jest dwoiste, wszystko ma dwa bieguny, wszystko jest parą przeciwieństw". Życie jest równowagą przeciwieństw, spoczywa w środku tej dwoistości. Można powiedzieć, że żyjemy dzięki tej dwoistości; bez niej życie byłoby niemożliwe. Zgodnie z tym życie musi składać się ze strachu i odwagi. Istniejąc wewnątrz tej równowagi życie przeciwstawia się tendencji do zaniknięcia. Odwaga nie pokonuje ani nie likwiduje strachu. Odwaga jest procesem przyjęcia strachu do siebie. Jest antytezą unikania i samopobłażania. Odwaga jest potwierdzeniem. Mówi „tak" wszystkiemu, akceptuje wszystko, nawet możliwość swojego własnego wygaśnięcia. Przyjmując możliwość wygaśnięcia, „nie-istnienia", gdzie się z tą ostateczną, przerażającą możliwością i promieniuje mimo możliwości nie-istnienia. W świecie zanurzonym w dwoistości „istnienie" jest możliwe tylko dzięki „nie-istnieniu" .
Odwaga jest mocą życia do potwierdzenia siebie... gdy zaprzeczenie życia (rozpacz) z powodu swej negatywności jest wyrażeniem tchórzostwa. „Paul Tillich mówi nam, że odwaga która mówi ‘tak’ jaźni i jest samopotwierdzająca"... jest podstawową naturą każdego istnienia i jako taka jest najwyższym dobrem. Doskonałe samopotwierdzenie nie jest wyizolowanym czynem, którego źródła jest indywidualne istnienie, lecz udziałem we wszechświecie lub boskim aktem samopotwierdzenia, które jest mocą tworzoną w każdym indywidualnym czynie."
„... Ma serce, kto poznał strach, lecz pokonał go kto spojrzał z dumą w otchłań. Ten, kto spojrzał w otchłań (niebyt), lecz szponami orła schwycił ją, ten jest odważny."
Rozumieć odwagę, to znaczy rozumieć, że jej brak nie jest jedynym problemem. Innym problemem, który się pojawia, gdy zajmujemy się odwagą, jest ambiwalencja. Jest to źle ulokowana odwaga wywołana rozłamem między tym, co JESTEM odbiera jako dobre i pożądane, co wybiera za swój cel i czego broni, a tym co „inni", nieświadomie stworzeni fragmentacją, uważają za dobre i pożądane, co obierają za swoje cele i czego bronią. Sukces i poczucie szczęścia, które wspierają swobodne promieniowanie energii nie zatriumfują; nie będą wybrzmiewać z głębi danej osoby, jeśli jej cele na poziomie nieświadomości są przeciwstawne. Niekochani „inni" na poziomie nieświadomym zawsze dążą do celów, które są związane ze „szczególnymi odczuciami", dającymi takiej osobie poczucie bezpieczeństwa i pewności, poczucie bliskości osoby, którą kochały w dzieciństwie. Jeśli ktoś ma cele, które przeciwstawiają się tym uczuciom, będzie miał wtedy problemy z ich osiągnięciem. Lojalność związana z dawnymi uczuciami będzie ich bronić z wielką odwagą.
Nie jest istotne, czy stare uczucia są pozytywne czy negatywne. By je odczuć, człowiek musi odrzucić kogoś, kogo kochał jako dziecko, kto pozostawił piętno na jego własnym oplu energetycznym. To właśnie te piętna są „szczególnymi odczuciami". Odczucia te w wieku dorosłym dają człowiekowi nieświadome poczucie, że ciągle jest związany z ukochaną osobą. Odwaga samopotwierdzenia oznacza uwolnienie tych uczuć i przetworzenie energii, która podtrzymuje tych „nieświadomych innych". Łatwo stwierdzić, że bronią się oni przez tym desperacko, przeciwstawiając się uzyskaniu wolności, miłości i sukcesu. Uwolnienie wymaga więc odrzucenia wszelkich związków opartych na dawnych odczuciach. Rezygnacja z dawnych związków, a zwłaszcza uczuć, wymaga wielkiej odwagi. Nie ma przecież żadnej gwarancji, że jakikolwiek związek z ukochaną osobą będzie możliwy, gdy te uczucia zostaną uwolnione. Lęk przed utratą przechowywanych uczuć i związków, które symbolizują „inni" jest tym, co czyni tak trudnym zdobycie się na odwagę potwierdzenia siebie, a jednocześnie jest to niesłychanie ważne. Zamiast okazywać swą odwagę przez bronienie związków, które przeciwstawiając cię osiągnięciu celów związanych z sukcesem i miłością zagrażają życiu, człowiek musi znaleźć odwagę do czynienia tylko tego, co wzmacnia życie.
Froud mówił, że zdrowy jest ten, kto może pracować i kochać. Wszystkiemu, co w życiu staje nam na drodze, dowolnemu uczuciu, trzeba uczciwie przyjrzeć się i zaakceptować. A następnie trzeba mieć odwagę, by to odrzucić i powiedzieć mu do widzenia.
Trzeba bardzo troszczyć się o siebie, by zaakceptować, a następnie odrzucić dawne, samoniszczące uczucia, których tak dzielnie broniło się przez wiele lat. Odwagę wiąże się intuicyjnie z troską o samego siebie. Prawdziwa troska polega na poświęceniu czegoś, co się ceniło, na rzecz czegoś większego, co oznacza osobistą wolność i bezwarunkową radość. Człowiek musi być gotowy do rezygnacji ze wszystkich pereł dla tej największej - samego siebie.
Akt poświęcenia wymaga wielkiej odwagi, gdyż jest w pewnym sensie śmiercią. Thomas Merton, wielki teolog, powiedział: „w celu zrealizowania siebie człowiek musi zaryzykować pomniejszenie, a nawet zupełną utratę całej swej rzeczywistości na rzecz innej, bo gdy ktoś żyje jego życiem, on musi je wtedy utracić."